sobota, 28 marca 2026

Zalewski, Warszawa @ Torwar, 15.03.2026.

  

CZŁOWIEK ORKIESTRA

Zgłębiania tajemnic fenomenu "Męskiego Grania" ciąg dalszy. Po ubiegłorocznej wyprawie na Kwiat Jabłoni, kolejnym artystą związanym z piwnym festiwalem, którego występ chciałem zobaczyć był Krzysztof Zalewski. Ja już jestem stary i wokalistę kojarzę głównie z programu "Idol", gdzie popularny Zalef był artystą metalowym, biegającym w skórzanej kurtce i śpiewającym Iron Maiden czy Pearl Jam. Rockowy sznyt i charakter na pewno chłopakowi pozostał, ale trzeba docenić jego rozwój muzyczny - od prymitywnego darcia japy, przez edukację muzyczną w Hey'u u boku Kasi Nosowskiej i płytę z coverami Czesława Niemena aż po sukces komercyjny i hymny wspomnianego już Męskiego Grania.

Koncert na Torwarze był końcem trasy promującej album Zalewskiego "Z Głowy". Aż z ciekawości zerknąłem w swoje notatki z 2024 roku i wtedy o tym albumie pisałem, że ma "ładne piosenki, ale brakuje hitu z powerem, który pociągnie całą płytę". Nie pierwszy raz okazało się, że można się pięknie mylić po czasie, bo kilka utworów z tej płyty wyląduje w mojej playliście na dłużej.

Ten weekend (14-15 marca) miał być podwójnym uderzeniem, bo w sobotę na Torwarze swój jubileuszowy koncert grali Lady Pank. Niestety za długo się zbieraliśmy z żoną do zakupu biletów, dlatego na dinozaurów polskiego rocka trzeba będzie zapolować za rok. Występ Zalewskiego też się wyprzedał, co tylko potwierdza boom na polską muzykę. 

Okolice Torwaru jak zwykle zapchane autami tak, że trudno wcisnąć szpilkę, ale mam już swoje sposoby i dodatkowo się nauczyłem, że warto zaparkować nawet kawałek dalej, żeby nie męczyć się potem z wyjazdem w korkach. Po wejściu do hali szybkie selfie na ściance i pędem do swojego narożnika na trybunach, gdzie naszym oczom ukazała się fajna scena z wybiegiem - nic tylko było oczekiwać dobrego koncertu.

 

Zalewski rozpoczął od tytułowego kawałka "Z Głowy". Po minie żony stwierdzam, że rapsy w tym utworze nie przypadły jej do gustu. Za chwilę jest lepiej, bo pojawiło się cudownie pulsujące "Nienasycenie" - jakby na scenę wpadło Depeche Mode, albo inny zespół z lat 80. z tych rejonów muzycznych. A po chwili "Roboty" o tym jak sztuczna inteligencja wkracza w nasze życia z buciorami i romantyczne "Kochaj". Zalewski zagrał też fragment starej piosenki Davida Allana Coe - "Tennessee Whiskey".

Zwykle na koncertach Zalewskiego było dużo gości. Po cichu liczyłem na Muńka, z którym grali w zeszłym roku całą trasę "Męskiego Grania", a Krzysztof był gościem na jesiennym koncercie T.Love. Niestety nie trafiłem - gość był jeden, niejaki Robert DrySkull, który wypuszcza niebawem płytę z gośćmi, i z tego krążka panowie zagrali niezłe "Mówię Ci Nie"

Za to na scenie Zalewskiemu towarzyszył trzyosobowy zespół (w tym m.in. Jacko Brango - polecam solowy album gitarzysty z ubiegłego roku pt. "Za dużo gitar" - muzyka w stylu Męskiego Grania) i czteroosobowy chórek Las Medusas, który też miał swoje "pięć minut", podczas których a capella wykonał piosenkę Krzyśka "Spaść". Ponadto zespół bogato zaprezentował płytę "Z Głowy", bo pojawiło się m.in. "Mamo", "Uciekaj" czy "Sztormy i Ulewy"

Im bliżej do końca, tym robiło się bardziej przebojowo. Jednym z lepszych momentów było wykonanie dwóch hitów za jednym zamachem - "Kurier" posłużył jako intro do "Polsko", a wcześniej była też m.in. "Annuszka". Zalewski jest niesamowicie sprawnym muzykiem z ogromną dawką energii, sporo gadał (na szczęście nie mądrzył się o polityce) i starał się przekazać jaka historia kryje się za każdą piosenką.

Nie mogło oczywiście zabraknąć hymnu Męskiego Grania sprzed paru lat. "Początek" miał wstęp w stylu techno, ale refren śpiewała już cała hala w rytm znanej melodii: "Nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie". Na Torwarze Zalewski udowodnił swój gwiazdorski (nomen omen) status, władając emocjami fanów i skutecznie regulując temperaturę występu.

 

Po chwili zrobiło się trochę poważniej, bo ze sceny wybrzmiał cover Davida Bowie'go "I'm Afraid Of Americans", w oczywisty sposób nawiązujący do aktualnej sytuacji na świecie i napaści żydowsko-amerykańskiej na Iran. "God is an American" śpiewał Zalewski - czy Bowie wiedział, że Trump będzie chciał się bawić w Boga? Któż wie. Ale piosenka dobrana idealnie. Jednocześnie był to ostatni cover tego wieczoru, choć gdzieś po cichu liczyliśmy z żoną na znane z poprzednich występów "Listen To Your Heart" Roxette czy "Are You Gonna Go My Way" Kravitza.

Po dawce emocji geopolitycznych, troszkę na uspokojenie muzycy odpalili przepiękną balladę "Miłość, Miłość", żeby za chwilę zaprząc całą halą ponownie do wspólnej aktywności i machania latarkami w telefonach podczas utworu "Zabawa, Zabawa". Cała sala tańczy z nami! A na koniec tańczyły i dzieciaki podczas "Nastolatka" (poprzedzonego krótkim motywem z "Another Brick In The Wall" Pink Floydów). Ten patent z młodzieżą na scenie widzieliśmy już na jesiennym koncercie Volbeat.

Przed bisami wytwórnia i muzycy otrzymali złote płyty za płytę "Z Głowy". Wypadało więc pożegnać się utworem z tego albumu - przyszedł czas na "O Deszczu". Zalewski powiedział, że życzy nam przesłania z pierwszego wersu tej piosenki - "chodźmy się kochać". No to chodźmy!

Nie było to Męskie Granie, a raczej męskie granie - w powietrzu fruwało jednocześnie dużo testosteronu jak i delikatnych emocji. Koncert zdecydowanie wart zaliczenia - świetny wokal, świetni instrumentaliści i świetna produkcja, co już się stało standardem na polskich koncertach - chciało by się wykrzyczeć - NARESZCIE! Polecam - As Koncertowy.

PS. A ja poluję na kolejnych artystów ze znanego piwnego festiwalu.


Setlista:

01. Z Głowy
02. Nienasycenie
03. Roboty
04. Kochaj
05. Tennessee Whisky (cover David Allan Coe)
06. Edith Piaf
07. Mówię Ci Nie (w/ Dryskull)
08. Ptaki
09. Spaść (a capella Las Medusas)
10. Annuszka
11. Mamo
12. Uciekaj
13. Kurier (intro)
14. Polsko
15. Lepiej Już Było
16. Sztormy I Ulewy
17. Ojcowie 
18. Początek (Męskie Granie Orkiestra song)
19. I'm Afraid Of Americans (cover David Bowie)
20. Miłość Miłość 
21. Zabawa
22. Nastolatek

Bis:
23. O deszczu  

Skład:
Krzysztof Zalewski - wokal, gitara, instrumenty klawiszowe
Szymon Paduszyński (vel. Jacek Brango) - gitara prowadząca
Andrzej Markowski - gitara basowa, instrumenty klawiszowe
Bolek Wilczek - perkusja
Chór Las Medusas - chórki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz