czwartek, 16 sierpnia 2018

Slash - W Jamie Węża (recenzja)


Slash - jeden z najwybitniejszych gitarzystów w historii rocka doczekał się kolejnej książki na polskim rynku. Po autobiografii napisanej razem z Anthonym Bozzą (Wydawnictwo Kagra, 2012) tym razem ukazało się wznowienie biografii autorstwa Paula Stenninga. Wznowienie bo ta książka była już kiedyś wydana przez Wydawnictwo Anakonda. Obecnie nakładem Wydawnictwa In Rock, w wersji uzupełnionej, z nową okładką i dodatkowym rozdziałem obejmującym ostatnie lata (napisanym przez dziennikarza "Teraz Rocka" Roberta Filipowskiego).

wtorek, 17 lipca 2018

Guns N' Roses - Chorzów @ Stadion Śląski, 09.07.2018.


ROCKOWA UCZTA Z KOTŁA CZAROWNIC

Pięknych czasów dożyliśmy, że największe gwiazdy nie omijają Polski przy planowaniu swoich tras koncertowych. Ten rok szczególnie obrodził w najróżniejsze wydarzenia i nie mówię tu tylko o muzyce rockowej, bo fani muzyki pop czy rapu też nie mogą narzekać, że przyjeżdża do nich trzecia liga wykonawców. Mimo takiej zróżnicowanej oferty to kolejny koncert Guns N' Roses był dla mnie celem nr 1. Tym razem wybór organizatorów padł na Stadion Śląski w Chorzowie, dla którego była to jednocześnie koncertowa inauguracja. Słynny "kocioł czarownic" przed remontem gościł takie legendy jak Metallica, AC/DC, U2 czy The Rolling Stones więc po renowacji nie mógł się pojawić ktoś z mniejszym dorobkiem artystycznym. Swoją drogą to niezwykle ciekawe doświadczenie zobaczyć w ciągu 24 godzin The Rolling Stones oraz Gunsów i mieć bezpośrednie porównanie formy obydwu znakomitych zespołów.


czwartek, 12 lipca 2018

The Rolling Stones - Warszawa @ PGE Narodowy, 08.07.2018.


 LIKE A ROLLING STONE ...

Powrót Stonesów do Polski po 11 latach przerwy musiał być spektakularny - ta grupa nie potrafi funkcjonować inaczej niż z mocnym przytupem. Najbardziej spektakularne były ceny biletów (pod sceną ok. 1900 zł), ale i tak rozeszły się w mgnieniu oka. Trudno było sobie odmówić drugiego już w moim życiu spotkania z legendą, dlatego postanowiłem uczestniczyć w tym fanatycznym wyścigu o miejsce na Stadionie Narodowym w Warszawie i swoje bilety zdobyłem już w lutym, w ramach przedsprzedaży. Górne trybuny to teoretycznie jedne z gorszych miejsc, ale i tak kosztowały majątek więc nie ma co narzekać - inne sektory były sporo droższe.

Obok radości związanej z koncertem, miałem sporo obaw o miejsce występu. Stadion Narodowy słynie z fatalnej akustyki i fanom muzyki oferuje głównie dudnienie zamiast czystych dźwięków. Uprzedzając nieco fakty, moje zaniepokojenie było zdecydowanie na wyrost, bo dźwiękowcy Stonesów spisali się na medal i na najwyższych trybunach wszystko było słychać idealnie.

Natomiast organizatorów kompletnie przerosła "polityka" wpuszczania ludzi. Całkowicie dla mnie niezrozumiały był fakt, że muszę okrążyć pół stadionu, żeby dostać się do jednej jedynej bramy, którą mogę się dostać na teren obiektu, skoro po wejściu musiałem drugi raz pokonać tą samą drogę tylko w przeciwnym kierunku. Można było wpuszczać fanów bramami do których mieli najbliżej z parkingu, zamiast fundować im wycieczki krajoznawcze. Ale nic to - nawet takie niedogodności nie były w stanie zepsuć mi humoru. Wielkie wrażenie po wejściu na trybuny robiła ogromna scena z wybiegiem oraz 4 telebimy sięgające wysokością górnego piętra widowni.


piątek, 22 czerwca 2018

[Z Archiwum AS-a] Roxette - Warszawa @ Torwar, 22.06.2015.


POŻEGNANIE Z ROXETTE

Archiwum AS-a wraca pamięcią do koncertu grupy Roxette sprzed 3 lat. To absolutnie ostatni występ tej grupy - zdrowie nie pozwala na wokalistce Marie Fredriksson na uczestnictwo w trasach koncertowych. Tym bardziej był to sentymentalny powrót do czasów młodości.
PS. Dla chętnych - lider Roxette, Per Gessle jesienią wystąpi w warszawskim klubie Stodoła.

A dokładnie 3 lata temu było tak:
"Obcowanie z muzyką mojej młodości ma zawsze swój niepowtarzalny urok i bardzo fajnie jest sobie powspominać dawne czasy, stare zespoły i pośpiewać przeboje zawsze młode. Tak jak w przypadku Roxette. Koncert z 2011 roku był właśnie takim powrotem do korzeni, podróżą w czasie do płyty (a właściwie kasety) "Joyride" i zarzynania jej w magnetofonie marki Unitra. I wydawało mi się, że to już koniec, że już raz na zawsze mogę odhaczyć Szwedów na liście zespołów "do obejrzenia na żywo". To fajny zespół, ale koncertowe priorytety mam inne. Aż tu nagle - konkurs! Do wygrania bilety na koncert w Warszawie. Szybkie trzy zdania o ulubionym utworze i nazajutrz mail w skrzynce "Adam, Gratuluję wygranej!". Pierwszy raz w życiu coś uczciwie wygrałem. Zatem - idziemy!

piątek, 8 czerwca 2018

[Z Archiwum AS-a] The Rolling Stones - Warszawa @ Tor Wyścigów Konnych Służewiec, 25.07.2007.


IT'S ONLY ROCK AND ROLL

Równo za miesiąc Stonesi zawitają do Warszawy. 11 lat temu również wystąpili w stolicy i był to jak na razie ostatni ich koncert na polskiej ziemi. 25 lipca na Torze Wyścigów Konnych na Służewcu Mick Jagger i spółka dali pokaz czym jest wielkie rockandrollowe show. Z tej okazji przypominam swoją relację z tamtego występu tym samym zaczynając serię wspomnieniowych publikacji pod szyldem "Z Archiwum AS-a".
Wtedy pisałem tak:

"Na ten koncert czekałem długie lata. Kiedy ostatnim razem Stonesi zawitali do Polski (w 1998 r.) byłem za młody, żeby jechać do Chorzowa chociaż już wtedy bardzo mi na tym zależało. Pierwotnie na trasie promującej album „A Bigger Bang”, zespół także miał nie grać w Polsce, ale z powodu problemów z koncertem na Ukrainie, management postanowił przenieść show do Warszawy.

Na tym jednak nie koniec problemów. Zaledwie kilka dni przed planowanym koncertem zginęło kilkanaścioro polskich turystów w wypadku polskiego autokaru we Francji, w związku z czym prezydent Kaczyński ogłosił trzydniową żałobę narodową, która obejmowała również dzień w którym miał grać zespół. Jednak pomimo groźby odwołania koncertu zespół zagrał i to jak :) W ramach solidarności z rodzinami ofiar Stonesi przekazali pewną kwotę pieniędzy na konto fundacji i zrezygnowali z grania tego wieczoru ich standardowego elementu setlisty czyli piosenki „Sympathy For The Devil”, która nie pasowała do zaistniałej sytuacji.

poniedziałek, 14 maja 2018

Bryan Adams - Warszawa @ Torwar, 05.05.2018.


IT'S ONLY LOVE, CZYLI NIKT TAK PIĘKNIE NIE ŚPIEWA O MIŁOŚCI

Na koncert Bryana Adamsa wybierałem się już kilka ładnych lat. Zawsze coś stawało na drodze - a to inne ciekawsze koncerty, a to daleko, a to za zimno. W końcu nie miałem wymówki, gdy występ kanadyjskiego artysty ogłoszono w mojej rodzinnej Warszawie. Szybka decyzja i kupiliśmy z żoną bilety na trybuny, żeby w pełni delektować się koncertem. Wybór trybun zamiast płyty podyktowany był również moimi doświadczeniami związanymi z brakiem klimatyzacji na Torwarze (albo co najmniej z niedostatecznym jej używaniem przez obsługę hali) - na krzesełku po prostu można złapać trochę tlenu, czego nie doświadczycie w tłumie pod sceną.

Czas przed występem Adamsa umiliłem sobie spożywaniem zimnego piwka (co prawda rozwodnionego, ale jednak zimnego :D) i pogaduszką z dawno niewidzianym i niesłyszanym kolegą. Tomek - pozdrowienia. Mam przeczucie, że spotkamy się jeszcze na niejednym koncercie :)

środa, 11 kwietnia 2018

Top 10 płyt w 2017 roku


Rok 2017 pod względem nowych płyt wypadł blado w porównaniu do zeszłorocznego zestawienia (http://as85.ubf.pl/readarticle.php?article_id=4), pełnego prawdziwych perełek.
Przesłuchałem kilkadziesiąt (a może i ponad 100) płyt różnych wykonawców, w różnych stylach muzycznych (nie ograniczałem się tylko do rocka, choć ten gatunek jest jak wiadomo najbliższy memu sercu), polskich i zagranicznych. Brałem pod uwagę tylko nową muzykę – w klasyfikacji nie znalazły się płyty koncertowe (Kult – Made In Poland), albumy z piosenkami w nowych wersjach (Hey – CDN) czy też krążki zawierające covery.

Lubię czas tworzenia tego rankingu bo poznaję i odkrywam zespoły, których nie miałem czasu posłuchać w trakcie roku kalendarzowego. Mimo to nie ukrywam, że miałem problem, żeby stworzyć 10 pozycji godnych w jakikolwiek sposób polecenia. Tak naprawdę w moim odtwarzaczu na stałe są tylko cztery pierwsze pozycje. Miejsca 5-10 są uporządkowane w określonej kolejności, bo muszą być, natomiast nie jest powiedziane, że za 2 tygodnie bym ich nie wymieszał albo nie zamienił na inne płyty. Brak w tym zestawieniu zespołów polskich to nie przypadek – po prostu nie widziałem żadnej godnej pozycji. Dinozaury polskiego rocka (Kult, T.Love, Hey, Perfect, Lady Pank) swoje krążki wydały w 2016, a godnych następców nie widać.
Zatem ranking 2017 będzie krótki ale za to treściwy. Zaczynamy!