czwartek, 15 lutego 2018

Cree - Warszawa @ Fugazi, 09.02.2018.


"WHISKY W GŁOWIE SZUMIAŁA DZIŚ"

Kondycja polskiego rock n' rolla jest w kiepskim stanie, ale takie zespoły Cree pozwalają mieć nadzieję, że pacjent przeżyje. Może będzie bez nogi i będzie miał problemy ze słuchem ale nie zginie z powierzchni ziemi, bo trzyma go przy życiu grupka pasjonatów – zarówno muzyków jak i fanów, bo wiadomo, że bez nich ciężko. Zespół Sebastiana Riedla w tym roku obchodzi 25-lecie więc do młodzieniaszków się nie zalicza, ale zespół cały czas jest kreatywny, wydaje nowe świetne płyty a ich porywające koncerty to absolutny top jeśli chodzi o polską scenę rockową. Aż dziwne, że są stosunkowo mało znani szerszej publiczności. Najbardziej chyba z tego, że wokalista Sebastian Riedel to syn tego słynnego Ryśka Riedla, wokalisty Dżemu. Bycie synem znanego ojca to zawsze parę punktów do ogólnego fejmu, ale takie odniesienia są krzywdzące dla całego zespołu Cree, który nagrywa inne rzeczy niż Dżem – ma własny styl i jest to naprawdę kawał solidnego rocka.

Od lewej: Sebastian Riedel (Cree), autor bloga

Koncert w warszawskim klubie Fugazi (a właściwie Drukarni) miał być poświęcony pamięci Ryszarda Riedla i każdy z 10 zespołów miał zagrać przynajmniej jedną piosenkę z repertuaru Dżemu. Nie wiem czy wszyscy się do tego zastosowali bo widziałem tylko gwiazdę wieczoru (zagrali 3 covery) oraz jeden z zespołów supportujących The Skrzat (nie zagrali żadnego coveru). Klub był teoretycznie ten sam co 2 lata wcześniej, ale zarówno jego wygląd jak i położenie zmieniły się diametralnie. Sama scena wraz szeroko pojętą obsługą gastronomiczną obecnie znajduje się w podziemiach klubu. Na górze gdzie wcześniej występowali artyści powstała szatnia oraz bar dla artystów i VIP-ów (niestety nie w kształcie gitary jak wcześniej – a szkoda, bo wyglądało to zajebiście).

Na wejściu do klubu czekała miła niespodzianka – po wypełnieniu krótkiego quizu o Whisky Jim Beam, można było dostać darmowego szota. Nie muszę mówić, że wypełniłem quiz i za siebie i za żonę :D A w nagrodę za pierwsze miejsce dostałem szota gratisowego. Od razu zrobiło się przyjemniej w brzuchu i można było się udać na salę. A tam od pierwszego momentu rzucało się w oczy mnóstwo stolików, mała scena i dwie lady barowe po prawej stonie wejścia. Nam udało się dopchać pod samą scenę I wysłuchać zespołu The Skrzat, czyli rock n rolla w wykonaniu grupki starych przyjaciół, którzy spotykają się dla przyjemności, żeby łoić rock n rolla na scenie. Najbardziej znanym z nich był saksofonista Robert Chojnacki, znany między innymi z wieloletniej gry w zespole De Mono i współpracy z Piaskiem (razem stworzyli takie hity lat 90. jak “Budzikom Śmierć” czy “Prawie Do Nieba”). Wokalista The Skrzat był ubrany w koszulkę Guns N' Roses ale poza tym był najsłabszym ogniwem zespołu. Nie ukrywam, że całkiem przyjemnie się tego słuchało na rozgrzewkę przez Cree.


Zespół Sebastiana Riedla na scenie pojawił się punktualnie o 22, zaczynając od utworu “Z Nieba Spadło”. Tym razem zespół nie musiał wymownie po sobie spoglądać przy fragmencie “na widowni prawie był tłok”, bo sala była prawie pełna (nie to co 2 lata wcześniej w tym samym miejscu, gdzie było może ze 30 osób). Następnie ze sceny popłynęły dźwięki “Ja Wiem I Ty To Wiesz” oraz “Każdy Rodzi Się Świętym”. Po chwili uspokojenie nastrojów w postaci wibrującego “To Co Chciałeś” oraz dwie przepiękne ballady “Na Dnie Twojego Serca” i “Ciemności Blask”. Przez całą początkową fazę koncertu perkusista Kuba Majerczyk miał jakieś problemy z bębnami, a jako, że techniczni stali tuż obok przy scenie miałem okazję zobaczyć z jakich urządzeń korzystają przy regulacji instrumentów – coś ala tablet z poziomami głośności (?). Ciekawe.

Ale to był dopiero początek emocji. Rozbudowana, kilkunastominutowa, rozimprowizowana do granic możliwości wersja “Jestem Tu Dla Ciebie” spowodowała wielki uśmiech na naszych twarzach. Prawdziwy popis! A przy tym muszę koniecznie nadmienić, że Cree to chyba jedyny polski zespół jaki znam, który autentycznie cieszy się graniem. Muzycy cały czas się do siebie śmieją, wymieniają porozumiewawcze spojrzenia, strzelają głupkowate miny, a do tego dają sobie dużo miejsca na indywidualne popisy. To się ogląda!


“Południe, Ja i Ty” oraz “Diabli Nadali” przemknęło bardzo szybko i było to tylko preludium do części wspominkowej poświęconej Ryszardowi Riedlowi. Na początek piosenka z repertuaru Cree, którą Sebastian zapowiedział jako pierwszą poświęconą jego ojcu jaką kiedykolwiek napisał - “Kiedy Znowu” - to spokojna ballada z bardzo osobistym tekstem. Następnie “Naiwne Pytania” w których ponownie przyszedł czas na idywidualne popisy wszystkich po kolei, szczególnie w pamięci zapadł mi fragment klawiszowy w wykonaniu Adama Lomani. Na prawdziwy deser “Magazyn Mód” - zagrany po raz pierwszy w historii cover Dżemy wypadł znakomicie – Cree jest w znakoitej formie. Widać było, że zespół chciałby grać jeszcze dużo dłużej ale organizatorzy dali sygnał, że następne zespoły czekają w kolejce do wyjścia na scenę. Jestem rozczarowany bo na setliście, przylepionej do podłogi sceny były jeszcze m.in. “Rockowiec”, “Po Co Więcej Mi”, “Rock N' Roll To Jest To” oraz “Harley Mój” czy “Czerwony Jak Cegła” z repertuaru zespołu Dżem. Skończyło się na bisach w postaci “Snu O Victorii”. To były dla mnie esencjonalne dwie godziny rock n rolla – mały klub, bliski kontakt z publicznością, indywidualne popisy i wspaniała muzyka. Czy można chcieć więcej?

A pewnie, że można. Po koncercie próbowałem poprosić Sebastiana Riedla o wspólną fotkę, ale ten szybko czmychnął do górnego baru. Perkusista powiedział Nam, że wróci, ale nie wierząc w te zapewnienia, za namową żony, przebiliśmy się na górę i z pewną dozą nieśmiałości podeszliśmy do młodego Riedla zamawiającego akurat zimen piwo – zasłużoną nagrodę po wyśmienitym występie. Na pytanie czy możemy sobie zrobić zdjęcie, powiedział “no pewnie, tylko napiję się łyka, dwie godziny o tym marzyłem” :D Nie poganiając gwiazdy wieczoru, odczekaliśmy chwilę, pstryknęliśmy sobie fotki i chwilę pogadaliśmy. Seba zwrócił uwagę na moją koszulkę Guns N' Roses, powiedział też, że zaczęli pierwsze nagrania na nową płytę a na sam koniec zaprosił nas do swojego nowo otwartego klubu w Tychach – nie omieszkamy zajrzeć przy jakiejś okazji. Powiedział mi coś jeszcze, ale na razie to tajemnica więc cicho sza – przynajmniej do początku wakacji :)


Cree
09 lutego 2018 - Warszawa, Polska @ Klub Fugazi

Setlista:
01. Z Nieba Spadło
02. Ja Wiem I Ty To Wiesz
03. Każdy Rodzi Się Świętym
04. To Co Chciałeś
05. Na Dnie Twojego Serca
06. Ciemności Blask
07. Jestem Tu Dla Ciebie
08. Południe, Ja I Ty
09. Diabli Nadali
10. Kiedy Znowu
11. Naiwne Pytania (cover Dżemu)
12. Magazyn Mód (cover Dżemu)
Bisy:
13. Sen O Victorii (cover Dżemu)

Skład:
Sebastian Riedel - wokal, gitara prowadząca, harmonijka
Sylwester Kramek - gitara, gitara akustyczna
Lucjan Gryszka - gitara basowa
Kuba Majerczyk - perkusja
Adam Lomania - klawisze

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza